W balotach czy bez

Balot

Nie wiedzieć skąd panuje powszechne przekonanie, że udane sadzenie drzew z bryłą korzeniową wymaga, aby jak najmniej wzruszać podłoże otaczające korzenie w balotach czy pojemnikach. Co ciekawe, nie ma to żadnego odzwierciedlenia w praktykach opisywanych przez uznane ośrodki akademickie na całym świecie.

Delikatne “rozgrzebywanie” podłoża w obrębie bryły pozwala w pierwszej kolejności ocenić stan systemu korzeniowego. Wszelkie korzenie nadmiernie poskręcane czy hakowato wygięte powinny być przycięte co stymuluje wzrost nowych korzeni. Nie chcemy przecież kupować przysłowiowego”kota w worku”.

W trakcie wkopywania roślin do balotów dodaje się nieco więcej gleby gliniastej, aby utrzymać strukturę korzeni i ograniczyć nadmierną utratę wody. Nie jest to jednak wcale korzystne w nowym miejscu ponieważ struktura gleby w obrębie korzeni i otaczającym środowisku jest zbyt duża co ogranicza przerastanie korzeni do “nowego” podłoża .

Co więcej gliniaste podłoże przewiązane materiałem powyżej szyjki korzeniowej może prowadzić do zamierania roślin. Wyraźnie pokazuje to zdjęcie z jarząbów posadzonych “gdzieś we Wrocławiu” (na zdjęciu). Obserwowałem te nasadzenia. Wypadły praktycznie tylko drzewa posadzone w ten sposób.

Także w przeciwnym przypadku, jeżeli podłoże w obrębie bryły korzeniowej jest zbyt luźne w stosunku do otoczenia szybciej traci wodę, co również może hamować rozwój nowych korzeni.

Dlatego zawsze jeżeli jest to wykonalne, powinno się usuwać z bryły tyle podłoża jak jest to tylko możliwe. Nie można też dać się nabierać na pozorna utratę gwarancji.